Od kilku lat, dzięki współpracy z profesjonalnym organizatorem ślubów za granicą – firmą 5Events, mamy to szczęście, że możemy łączyć pracę z pasją – czyli fotografujemy i filmujemy śluby oraz sesje ślubne dla Par, które marzą o pobraniu się na południu Europy albo w innym zakątku na Świecie. Dziewczyny z 5 Events dbają o każdy najmniejszy szczegół, dlatego śluby, które są przez nie organizowane, dopracowane są w 100% – od wszelkich formalności zaczynając (urzędy, kościół, restauracja), na dekoracjach, fryzjerze, samochodzie do ślubu kończąc – Młoda Para o nic nie musi się martwić! Tak że jeśli myślicie o czymś totalnie innym niż tradycyjne polskie wesele, jeśli marzy Wam się ślub tylko we dwoje albo ceremonia ślubna wśród najbliższych – kilku czy kilkunastu osób, gdzieś w egzotycznym zakątku Europy tudzież reszty Świata, ślub cywilny na plaży albo ślub kościelny w małym kościółku nad brzegiem morza – śmiało kontaktujcie się z dziewczynami z 5 Events! Zobaczycie, że nie są to wcale tak duże koszty, jak to się może wydawać (a często nawet ślub za granicą może okazać się tańszy niż wesele w Polsce), a sam proces organizacji przejdzie totalnie bezboleśnie. Wiemy, że 5 Events są w stanie zorganizować ślub i wesele za granicą nawet w przeciągu kilku-kilkunastu tygodni (w zależności od terminu).

Na swoim koncie mamy już ślub na Terenyfie, śluby w Grecji (a dokładnie na wyspie Rodos), śluby we Włoszech i w Chorwacji – to właśnie tam bywamy najczęściej. Oczywiście chętnie podejmiemy się reportażu ślubnego oraz sesji w każdym innym zakątku świata (nawet tym chłodniejszym – w końcu kochamy nowe wyzwania!).

Kochamy Włochy – to miłość od pierwszego wejrzenia, jeszcze za czasów, gdy byliśmy tam po raz pierwszy w wieku kilkunastu lat. Włoskie piosenki, lekkie środziemnomorskie jedzenie, cudne uliczki we włoskich miasteczkach, zapierające dech krajobrazy, Włosi i ich wpadający w ucho język – no po prostu miłość od pierwszego wejrzenia! Żałujemy, że w czasach, gdy braliśmy ślub (dobra, zabrzmiało jak prehistoria, ale było to raptem w drugiej połowie lat 2000’), ceremonie ślubne i sesje plenerowe za granicą nie były modne, ba – w zasadzie nawet o takich pomysłach zbyt często się nie słyszało. Choć w sumie…my mamy za sobą ślub cywilny w Las Vegas (tylko we dwoje) podczas studenckiego wyjazdu na program Work&Travel, a potem ślub kościelny (w towarzystwie rodziny) już w Polsce, więc też naprawdę fajna przygoda za nami. Ale wracając do Włoch – kierunek ten jako miejsce ślubu staje się z roku na rok coraz bardziej popularny – wcale nas to nie dziwi! Młode Pary mają do wyboru ślub cywilny albo ślub kościelny. W przepięknych miejscówkach też jest spory wybór – np.zabytkowy kościół w Pizie, mała kapliczka gdzieś nad brzegiem morza w Ligurii czy tajemniczy ogród w Toskanii… To właśnie nasze zawodowe drogi najczęściej prowadzą nas na śluby i sesje w rejony Ligurii i Toskanii. Byliśmy tam już dobre kilkanaście razy i zawsze chcemy więcej! Akcja reportażu ślubnego oraz sesji plenerowej, którą obejrzycie w niniejszym wpisie dzieje się właśnie na pograniczu tych dwóch (naszym zdaniem najpiękniejszych!) rejonów Włoch.

Z Asią i Tomkiem w zasadzie od samego początku złapaliśmy bardzo pozytywny „flow” – tak jakbyśmy znali się już kilka lat, a nie zaledwie kilka chwil – bo tak naprawdę poznaliśmy się dopiero w dniu sesji plenerowej, która odbyła się…dzień przed ślubem (stąd też inna sukienka u Asi). Na sesji plenerowej spędziliśmy cały dzień – od rana do wieczora, w międzyczasie „zahaczając” dosłownie w ostatniej możliwej chwili o urząd stanu cywilnego, bo Asia z Tomkiem musieli podpisać jeszcze jakieś papiery związane ze ślubem – to dopiero był szaleńczy wyścig z czasem, wprost z Toskanii do urzędu w Ligurii! Podczas tego pozytywnie zakręconego dnia towarzyszyła nam zacna ekipa – brat Asi z żoną i siostra Tomka z mężem. Śmiechu było co niemiara, chyba nasz najfajniejszy i najbardziej zwariowany dzień plenerowy ever! Dzień ślubu również był na pełnym luzie, w ogóle nie było czuć stresu. Duża zasługa wedding plannerki Agnieszki – Polki, która już kilkanaście lat mieszka we Włoszech. To ona już na miejscu w imieniu 5Events dba o każdy detal związany z organizacją ślubu. Przygotowania odbywały się przepięknej willi w Toskanii, z cudym widokiem na góry. Młoda Para i ich goście mieli zapewnione od 5Events nie tylko ogarnięcie formalności ślubnych i przygotowanie przyjęcia weselnego, ale również pełną obsługę fryzjerską, make-up, kwiaty oraz transport gości do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów kościółka w Ligurii. Pan Młody razem z gościmi pojechali w stronę kościoła ok.pół godziny wcześniej, niż Panna Młoda z druhnami. Podobno we włoskiej kulturze dobrym znakiem, wręcz mile widziane jest spóźnienie się Panny Młodej do kościoła, więc tradycji stało się zadość i ceremonia rozpoczęła się z lekkim poślizgiem czasowym. Ceremonia ślubna odbyła się w naszym ukochanym Portovenere, w kościółku na skale, a sam ślub poprowadził nasz ulubiony ksiądz Janek. Podczas tych ważnych chwil nie zabrakło nawet psa Młodej Pary i nie było najmniejszego problemu, żeby towarzyszył swojemu państwu tuż obok ołtarza. Po tych radosnych chwilach, tuż po ceremonii czekała na Asię i Tomka niestety niemiła niespodzianka – dostali mandat za złe parkowanie (niestety w Portovenere podchodzą do tego bardzo restrykcyjnie)! Policjanci byli zdecydowanie nieczuli na widok Młodej Pary i bez mrugnięcia okiem skasowali kilkadziesiąt euro… Za to po tym incydencie wszystko dalej potoczyło się jak w bajce. Pogoda oczywiście dopisała – wieczór i noc były bardzo ciepłe, emocje Państwa Młodych i ich najbliższych były gorące, tak że przyjęcie nad basenem udało się rewelacyjnie. Były pyszne śródziemnomorskie przysmaki, do tego DJ z wyborem repertuaru i światłami spisał się na medal, a tuż po północy całe weselne towarzystwo wylądowało  w basenie. A kto zaczął? Oczywiście Asia i Tomek w swoich ślubnych strojach!